Rozszerzenie do Chrome ukradło mi polskie litery
Ciao! 🇵🇱🇮🇹
17 lipca w połowie zdania przestały mi działać polskie litery w Chrome, tylko w Chrome, tylko czasem.
Winnego szukałem w złym miejscu, zanim znalazłem go tam, gdzie nikt normalny by nie zajrzał.
Lecimy z tematem 🚀
Litera, która zniknęła
17 lipca prawy Alt przestał robić to, co robił od lat. Piszę „ł” kombinacją prawy Alt plus L, każdy Polak na Macu zna ten odruch, i nagle w połowie zdania w Chrome nic się nie pojawiało. Nie błąd, nie krzywy znak. Nic.
Pierwsze podejrzenie padło na klawiaturę albo system, więc sprawdziłem to, co zwykle sprawdza się jako pierwsze: Karabiner-Elements, Hammerspoon, BetterTouchTool, cała trójka programów, które lubią przechwytywać klawisze, zanim dotrą tam, gdzie powinny. Żadnego nie było w folderze Aplikacje. System czysty.
Drugi trop okazał się celniejszy: w WhatsApp Web i w czacie Claude polskie znaki działały bez problemu. Tylko w Chrome, i tylko na części stron, litery po prostu nie wychodziły. To zawęziło problem do samej przeglądarki, nie do systemu operacyjnego.
Winowajcą było rozszerzenie „Convert Case”, zainstalowane kilka dni wcześniej do zamiany wielkości liter w tekście. Miało zarejestrowany własny skrót klawiszowy, który pokrywał się dokładnie z kombinacją prawy Alt plus litera. Chrome najpierw oddawał event rozszerzeniu, dopiero potem systemowi, więc zanim prawy Alt zdążył złożyć się w polski znak, rozszerzenie już go przechwyciło i nic z tym nie zrobiło.
Samo znalezienie winowajcy zajęło chwilę, bo strona ze skrótami rozszerzeń w Chrome nie daje się sprawdzić żadnym automatem, nawet moimi własnymi narzędziami do sterowania przeglądarką. Trzeba było wejść tam ręcznie i przejrzeć listę litera po literze, szukając skrótu, który pokrywał się z prawym Altem.
Wyłączenie rozszerzenia przywróciło wszystko. Mogłem też zostawić je włączone i po prostu zmienić skrót na coś, co z niczym nie koliduje, dokładnie w tym samym miejscu, w którym je znalazłem.
Nic w tym nie było skomplikowane technicznie. Trudna była kolejność szukania: najpierw podejrzewasz system, bo to on wygląda na winnego, a winne okazuje się coś, co sam zainstalowałeś dzień wcześniej i o czym już zdążyłeś zapomnieć. Im nowsza zmiana na komputerze, tym wyżej powinna stać na liście podejrzanych, nie niżej.
🛠️ Narzędzie
chrome://extensions/shortcuts
To wbudowana strona samej przeglądarki, nie żadna zewnętrzna wtyczka. Pokazuje w jednym miejscu wszystkie skróty klawiszowe zarejestrowane przez zainstalowane rozszerzenia, więc jednym spojrzeniem widać, czy któreś z nich kradnie kombinację, której akurat potrzebujesz. Użyłem jej tamtego dnia, żeby znaleźć winowajcę bez zgadywania, litera po literze. Polecam wracać do niej przy każdej nowej, dziwnej usterce klawiatury w przeglądarce, zanim zaczniesz podejrzewać system.
🌍 Ze świata
-
108 rozszerzeń Chrome kradło dane 20 000 użytkowników. Instalujemy rozszerzenia szybciej, niż je weryfikujemy, a każde kolejne to nowy, niesprawdzony fragment kodu z pełnym dostępem do tego, co robimy w przeglądarce.
-
Chrome Commands API. Dokumentacja pokazuje wprost, że rozszerzenia mogą rejestrować własne skróty klawiszowe bez ostrzeżenia, i dokładnie to mnie złapało.
-
Jak znaleźć i usunąć rozszerzenia Chrome kradnące dane logowania. Prosty poradnik, ale warty zapisania na później, zanim będzie potrzebny w środku kryzysu, nie po nim.
😄 Na koniec

Rozszerzenie do zamiany wielkości liter też nie okazało się rozrywką dla mnie. Wyłączone.
Jeśli ktoś w Twoim otoczeniu powinien to przeczytać, prześlij mu ten numer. To najlepsza forma wsparcia.
Cieszę się, że tu jesteś! Aby nie przegapić kolejnych wpisów i pomóc mi tworzyć więcej takich treści, dołącz do grona subskrybentów. To nic nie kosztuje.
Dołącz do Marini Brief →